Kiedy myślę o własnym doświadczeniu, to zawsze przypomina mi się ta chwila w grudniu, kiedy mam osiemnaście lat i pierwszy raz jadę autem do szkoły. Wsiadam w starego Golfa nie dlatego, że tato mi dał prezent, ale dlatego, że zaraz po szkole muszę jechać rozwieść towar.
Mam osiemnaście lat ledwo odebrane prawo jazdy i wiem, że dzięki temu uda się nam z tatą zarobić i iść dalej suchą nogą przez trudne życie.
Moja kariera zawodowa potoczyła się dość szybko, w wieku 25 lat pracowałem już w banku, a w wieku 35 byłem prezesem spółki zależnej tego banku. Skoro trafiliście na tę stronę, to raczej interesuje Was, jakie mam doświadczenie w podróżach, a nie w nudnej sferze zawodowej.
Qui ad idque soluta deterruisset, nec sale pertinax mandamus et. Eu mei soluta scriptorem dissentiet, cu vel sensibus cotidieque. Ne per malorum vivendum principes, congue imperdiet cu vel. Sit cu stet autem eligendi, eros reprimique mel id, no pri tation altera. At soluta fierent laboramus eum.Nam at dicant deterruisset. Nam at nulla choro denique, et cum quando. Et est eius pertinax, duo falli noster alienum et.
Kiedy jest najlepszy czas na wyprawe, TERAZ!!!
No dobra skoro chodzi o podróże to mam za sobą te duże, jak i te małe, te, które organizowałem sam, oraz leciałem z biura podróży.
Moje zagraniczne wyprawy zaczęły się od krajów europejskich, ale to wyjazd do Egiptu pokazał mi prawdziwy inny świat.
W samym Egipcie byłem około dziesięciu razy albo zwiedzanie z rodziną, albo samotne nurkowanie, nie było ważne, co jest powodem, ale jak będę się tam bawił.
Pamiętam moja pierwszą wyprawę do USA, leciałem tam z kolegą Darkiem, który raczej był przeszkodą, a nie pomocą. Zero angielskiego, zero znajomości, zero obycia więc nie tylko musiałem dbać o siebie, ale jeszcze o niego.
Później przyszła pierwsza wyprawa do Azji, kolega Tomek namówił mnie na Sipadan. Wyspa w Azji należącą do Indonezji, ale także częściowo do Malezji. Ponad 30 godzin podróży, ale wtedy właśnie wszystkie ograniczenia podróżnicze mi puściły.
Kuala Lumpur
Singapur
Zwiedziłem pięćdziesiąt cztery kraje, kilkanaście wysp, setki różnych miast.
Mieszkałem w Polsce, USA, teraz na Bali.
Byłem na pięciu kontynentach tego świata, lądując w kilku szpitalach po tym, jak rozerwałem płuco na nurkowaniu, rozciąłem nogę w wypadku na motorze lub po prostu nawaliłem się w Miami i wylądowałem twarzą na ulicy.
Kiedy myślę o kolejnych podróżach, to pojawia mi się na liście Kabul, Mumbaj czy Iran. Kiedyś te miejsca były dla mnie psychicznie nieosiągalne, dzisiaj przygotowuję się do podróży, aby je poznać, a nie tylko w nich być.